Morze było spokojne – gładka tafla, czysta woda, lekki wietrzyk. Anna, doświadczona nurk, nurkowała tu już wiele razy. Uwielbiała to miejsce: koralowce, kolorowe ryby, miękki piasek na dnie. Wszystko wydawało się znajome i bezpieczne.
Tym razem delfin pojawił się obok łodzi. Płynął powoli, jakby obserwował. Anna uśmiechnęła się – takie spotkania zawsze zwiastowały dobry znak. Kiedy zanurkowała, delfin podążył za nią. Opłynął ją, zbliżył się, ale nie dotknął.
Po kilku minutach Anna zauważyła, że zachowuje się dziwnie – zbyt natarczywie. Podpłynął zbyt blisko, odpychając ją bokiem, jakby próbował odepchnąć od rafy. Początkowo myślała, że to zabawa, ale potem poczuła niepokój. Delfin zanurkował gwałtownie przed nią, blokując jej drogę.
Anna spojrzała w górę i zobaczyła cień. Daleko, ale szybko się zbliżał. Ogromna sylwetka, płetwa, lekka zmarszczka na wodzie. Rekin.
Serce Anny zamarło. Odpłynęła ostrożnie, starając się nie wykonywać gwałtownych ruchów. Delfin trzymał się blisko, krążąc między nią a drapieżnikiem, jakby tworzył ludzką tarczę. Kiedy rekin podpłynął niebezpiecznie blisko, delfin rzucił się w jego stronę, wydając głośny trzask i tworząc fale. Rekin zwolnił, zmienił kierunek i zanurkował głębiej.
Anna wynurzyła się na powierzchnię, wynurzyła się po powietrze. Delfin wynurzył się w pobliżu, tryskając wodą i zdawał się ją obserwować, dopóki nie znalazła się w łodzi. Dopiero wtedy zatoczył krąg wokół niej i zniknął w głębinach.
Później biolodzy morscy potwierdzili, że delfiny rzeczywiście chronią ludzi przed rekinami, gdy czują się zagrożeni. Ale Anna wiedziała, że to nie tylko instynkt. Zdawał się rozumieć, co robi.
Od tamtej pory zawsze wraca w to miejsce. Czasami, gdy woda jest wyjątkowo czysta, a słońce wysoko, pod łodzią migocze znajoma sylwetka. A Anna uśmiecha się:
— Dziękuję, przyjacielu.

