Pułkownik wypchnął ją nocą z wagonu jadącego pociągu, prosto w lodowaty chłód, gdy w pobliżu nie było żywej duszy. Nie podejrzewał nawet, kim naprawdę była ta młoda kobieta ani że już wkrótce jego samego czeka coś znacznie straszniejszego.
Pułkownik nie polubił nowej dziewczyny już pierwszego dnia.
Pojawiła się w jednostce niespodziewanie, bez zbędnych wyjaśnień, ubrana w prosty mundur pozbawiony jakichkolwiek oznaczeń. Była młoda i spokojna, patrzyła ludziom prosto w oczy i nigdy nie spuszczała wzroku. Już samo to natychmiast zaczęło go irytować.
Pierwszy konflikt wybuchł podczas zbiórki.
— Kto cię tutaj przysłał? — zapytał chłodno, przechodząc obok niej.
— Zostałam przeniesiona na podstawie rozkazu — odpowiedziała spokojnie dziewczyna.
— Jakiego rozkazu? To ja tutaj wydaję rozkazy — zakpił pułkownik.
Nie odwróciła wzroku.

Ktoś stojący w szeregu cicho się zaśmiał. Pułkownik gwałtownie odwrócił głowę.
— Myślisz, że jesteś wyjątkowa? Złamałem już dziesiątki takich jak ty.
— Proszę spróbować — odpowiedziała krótko.
Od tamtej chwili przestał nawet ukrywać swoją niechęć.
Podczas ćwiczeń czepiał się każdego jej ruchu. Przy wszystkich podnosił głos.
— Twoje ręce w ogóle potrafią normalnie pracować?
— To nie jest miejsce dla dziewczyn.
Ona prawie nigdy mu nie odpowiadała. Czasami jedynie spoglądała na niego w sposób, który wywoływał w nim dziwny niepokój, choć pułkownik udawał, że wcale tego nie zauważa.
Kilka dni później jednostka została wysłana w podróż pociągiem. Nocna trasa prowadziła przez góry. Skład był długi, a prawie wszyscy żołnierze spali.
Pułkownik jednak nie zasnął. Chodził po wagonie, myśląc tylko o jednym — jak się jej pozbyć. Po cichu, bez świadków i bez niepotrzebnych pytań.
W końcu zauważył ją przy drzwiach. Dziewczyna stała samotnie i patrzyła w ciemność. Za oknem przesuwały się górskie zbocza, a daleko w dole można było dostrzec ciemną rzekę. Wagon lekko kołysał się podczas jazdy.
Pułkownik podszedł niemal bezszelestnie.
— Nie możesz spać? — zapytał, zatrzymując się obok niej.
— Chciałam zaczerpnąć świeżego powietrza.
— To nie jest spacer — zakpił pułkownik. — Naprawdę nie rozumiesz, że tutaj sobie nie poradzisz?
Powoli odwróciła się w jego stronę.
— Jest pan zbyt pewny siebie.
Podszedł jeszcze bliżej.
— A ty za dużo mówisz.
Drzwi były lekko uchylone. Do środka wpadało lodowate powietrze.
— Wystarczy.
Dziewczyna nie zdążyła nawet w pełni zareagować.
Jeden gwałtowny ruch. Pułkownik popchnął ją z całej siły.
Młoda żołnierka poleciała do tyłu i zniknęła w nocnej ciemności. Przez ułamek sekundy ich spojrzenia jeszcze się spotkały. Nie krzyczała. Nie było w jej oczach paniki. Patrzyła na niego tylko nieruchomo i przenikliwie. Chwilę później już jej nie widział.
W dole znajdowała się przepaść. Skały. Rzeka. Noc i przeszywający chłód. Pułkownik natychmiast zatrzasnął drzwi wagonu. Metal uderzył z głuchym hukiem.
Przez kilka sekund stał nieruchomo, ciężko oddychając. Potem poprawił mundur i spokojnym krokiem wrócił na swoje miejsce.
W wagonie nadal panowała cisza. Wszyscy spali. Nikt niczego nie widział. Był przekonany, że wszystko się skończyło i że pozbył się jej bez żadnych konsekwencji. Nie wiedział jednak, kim naprawdę była ta dziewczyna ani do czego była zdolna 😳
Nikt nie zadawał pytań. Początkowo nikt nawet nie zwrócił uwagi na zniknięcie dziewczyny. Minęło kilka dni. Aż pewnej nocy w jednostce nagle zgasło światło. Na początku nikt nie przywiązywał do tego większej wagi.
Potem jeden po drugim zaczęły przestawać działać kolejne systemy. Kamery. Łączność. Drzwi. Pułkownik wyszedł na korytarz. Wokół panowała ciemność, rozpraszana jedynie przez migające światła awaryjne. Nagle usłyszał kroki. Powolne. Równe. Odwrócił się.
Na końcu korytarza stała ona. Ten sam mundur. Ta sama fryzura. Jedynie jej twarz była znacznie bledsza, a na rękawie widniała krew. Mimo to stała wyprostowana, jakby nic się nie wydarzyło.
Pułkownik znieruchomiał.
— Ty…
Dziewczyna zrobiła krok w jego stronę.
— Naprawdę myślał pan, że to będzie takie proste?
Cofnął się.
— To niemożliwe.
— Nie zapytał pan, kim jestem — odpowiedziała spokojnie.
Próbował odzyskać panowanie nad sobą.
— Ja sam…
— Tak — przerwała mu. — Popełnił pan błąd.
Podeszła bliżej.
— Nie należę do pańskiej jednostki. Ani do pańskiego systemu.
Wszystkie otaczające ich drzwi zatrzasnęły się jednocześnie z głuchym hukiem.
Pułkownik zrozumiał, że został sam.

Dziewczyna zatrzymała się kilka kroków przed nim.
— Przeżyłam — powiedziała cicho. — I miałam dużo czasu, żeby wszystko przemyśleć.
Spróbował wyjąć telefon, ale ekran urządzenia pozostawał całkowicie czarny.
— Czego chcesz? — zapytał ostro.
— Tego samego, co pan zrobił.
Pułkownik cofnął się o krok. Podłoga pod jego stopami nagle zadrżała. Odwrócił głowę. Za jego plecami znajdował się otwarty szyb techniczny, którego wcześniej tam nie było.
Spojrzał ponownie na dziewczynę.
Stała zupełnie spokojnie.
— Noc. Zimno. Nikogo w pobliżu — powiedziała. — Pamięta pan?
Próbował krzyknąć, ale właśnie wtedy światła zgasły całkowicie.
Sekundę później w ciemności rozległ się krótki dźwięk.
Następnego ranka po jednostce rozeszła się wiadomość, że pułkownik zniknął. Nikt nie potrafił wyjaśnić, co dokładnie się wydarzyło. W tamtej chwili kamery nie działały. W archiwum znaleziono jednak krótki fragment zakłóconego nagrania. Przez zaledwie sekundę można było na nim zobaczyć czyjąś sylwetkę stojącą w ciemnym korytarzu.
I patrzącą prosto w kamerę.
