Catherine Zeta-Jones, obecnie 56-letnia, nagle znalazła się w samym środku burzy w sieci – a wszystko dlatego, że pozwoliła czasowi toczyć się swoim naturalnym biegiem. Aktorka spotkała się z falą krytyki ze strony użytkowników, którzy oskarżali ją o „niewystarczające starania” o zachowanie młodzieńczego wyglądu. Niektórzy wskazują na delikatniejszą linię żuchwy i widoczne worki pod oczami jako dowód na to, że „się zaniedbuje”.

Ale Catherine nie spędza z tego powodu snu z powiek. Pewna siebie i twardo stąpająca po ziemi, nie chce mierzyć swojej wartości publicznymi oczekiwaniami – a co więcej, nie goni za sztuczną perfekcją tylko po to, by zadowolić nieznajomych w internecie. Operacje plastyczne dla aprobaty? To dla niej stanowcze NIE.

Dla Zety-Jones starzenie się jest po prostu częścią człowieczeństwa – nie wadą, nie porażką i z pewnością nie czymś, z czego jest zobowiązana komukolwiek się tłumaczyć. Otwarcie przyznaje, że nie rozumie, dlaczego naturalne zmiany miałyby wywoływać szok lub wymagać uzasadnienia.



Bez względu na to, jak głośna staje się dyskusja, Catherine nie ustaje w swoich działaniach. Nie zmieni swojego stanowiska, wyborów ani twarzy dla nikogo.
