Podczas tegorocznego Sylwester z Dwójką w Katowicach nie zabrakło głośnych nazwisk, fajerwerków i widowiskowych występów. Najwięcej emocji — i to niekoniecznie pozytywnych — wzbudziły jednak sceniczne stylizacje dwóch gwiazd wieczoru: Doda oraz Blanka.
Obie artystki postawiły na bardzo odważne kreacje, mocno eksponujące pośladki. Doda wystąpiła w srebrnym body, które nie pozostawiało wiele wyobraźni, natomiast Blanka zaprezentowała się w krótkich, czarnych skórzanych szortach. Choć pod względem choreografii i energii trudno było im cokolwiek zarzucić, to właśnie wygląd stał się głównym tematem dyskusji po koncercie.

„Żal dzieci, które to widziały”
Pod oficjalnymi postami Telewizji Polskiej w mediach społecznościowych szybko zaroiło się od komentarzy. Wielu widzów nie kryło rozczarowania, podkreślając, że sylwester emitowany w ogólnodostępnej telewizji oglądają całe rodziny, w tym dzieci.
„Gdzie się podziała klasa i elegancja?”, „Czy naprawdę trzeba pokazywać goły tyłek, żeby zrobić show?”, „To bardziej występ do klubu nocnego niż do TVP” — pisali internauci pod nagraniami z występu Dody.

Blanka również nie uniknęła krytyki. Część komentujących zwróciła uwagę, że wizerunek artystki nie współgra z jej nową rolą jurorki w programie dla dzieci.
„Żal dzieci, które to widziały”, „Striptiz zamiast koncertu”, „Kolejna w majtkach na scenie” — to tylko część opinii, które pojawiły się na Facebooku.
Granice scenicznej prowokacji?
Choć sylwester od lat kojarzy się z blichtrem, przesadą i modową fantazją, tym razem — zdaniem wielu — granica dobrego smaku została przekroczona. Widzowie pytają, czy naprawdę każdy telewizyjny show musi iść w stronę coraz większej prowokacji wizualnej, zwłaszcza w paśmie familijnym.

Co ciekawe, w sieci pojawiły się też spekulacje, że jedną z ostrzejszych opinii mogła pozostawić Marianna Schreiber, która niedawno publicznie krytykowała sylwestrowe występy za nadmierny ekshibicjonizm. Czy to prawda — nie wiadomo, ale dyskusja trwa.
