|

Sting zachwycał na sylwestrze TVP, a teraz cisza o pieniądzach. Nadawca mówi wprost

Jeszcze kilka dni temu cały kraj oglądał jego występ na Sylwestrze TVP w Katowicach. Dziś wokół tego samego wydarzenia narasta zupełnie inny temat. Chodzi o wynagrodzenie, jakie miał otrzymać światowej sławy artysta, i reakcję publicznego nadawcy tylko dolała oliwy do ognia.

Sting był bezdyskusyjnie największą gwiazdą sylwestrowej nocy transmitowanej przez Telewizja Polska. Legendarny Brytyjczyk pojawił się na scenie w Katowicach i wykonał swoje największe przeboje, wzbudzając ogromne emocje wśród widzów przed telewizorami i publiczności pod sceną. Od razu pojawiły się jednak pytania, które wielu zadawało sobie po cichu – ile trzeba było zapłacić, by artysta tej klasy zdecydował się na taki występ w zimowych warunkach w Polsce.

Choć od sylwestrowej nocy minęły już trzy dni, temat wciąż żyje własnym życiem. W mediach krążyły już doniesienia o kulisach wydarzenia i scenach, do jakich miało dojść za zapleczem koncertu. Teraz jednak uwaga skupiła się na pieniądzach.

W sieci zaczęły krążyć plotki, że Sting mógł zgarnąć za występ nawet milion złotych. Kwota ta zrobiła ogromne wrażenie i natychmiast wywołała lawinę komentarzy. Tym bardziej że wcześniej pojawiały się informacje o wysokich honorariach polskich artystów występujących tego samego wieczoru.

Wspominano, że Kayah miała otrzymać ponad sto tysięcy złotych, podobnie jak Doda czy Maryla Rodowicz. Młodsze gwiazdy, takie jak Viki Gabor czy Margaret, miały z kolei liczyć na stawki rzędu czterdziestu do sześćdziesięciu tysięcy złotych. Te informacje tylko podgrzały atmosferę wokół rzekomej gaży zagranicznej gwiazdy.

Gdy temat zaczął narastać, TVP postanowiła zabrać głos. Zamiast konkretnych liczb pojawił się jednak krótki, stanowczy komunikat. Nadawca jasno zaznaczył, że nie zamierza ujawniać szczegółów finansowych związanych z występem Stinga, tłumacząc to tajemnicą biznesową.

Taka odpowiedź tylko wzmocniła podejrzenia części opinii publicznej. Wiele osób od początku zakładało, że kwota nie zostanie podana właśnie dlatego, że może robić wrażenie. Choć mowa o publicznym nadawcy, nie wszystkie decyzje finansowe – jak się okazuje – trafiają do publicznej wiadomości.

Sunlitee