Żaneta Rosińska ponownie przyciągnęła uwagę internautów, publikując kolejną serię zdjęć z egzotycznego wyjazdu do Tulum. Prezenterka pogody od kilku dni dzieli się kadrami z wakacji, a najnowszy wpis wywołał szczególne poruszenie. Nie tylko ze względu na same fotografie, ale przede wszystkim przez krótki, ironiczny opis, który momentalnie podkręcił atmosferę wokół jej relacji z Kubą Wojewódzkim.
Od miesięcy życie prywatne Kuba Wojewódzki jest przedmiotem medialnych spekulacji. Dziennikarz jakiś czas temu zasugerował publicznie, że jest już po ślubie, a wkrótce potem paparazzi uchwycili go w towarzystwie znacznie młodszej Żaneta Rosińska, związanej z tą samą stacją. Oboje zaprezentowali wówczas obrączki, co tylko dolało oliwy do ognia.

Od tamtej pory para, a przynajmniej tak jest postrzegana, konsekwentnie bawi się z opinią publiczną. Wspólne wyjazdy są relacjonowane równolegle, ale bez wspólnych zdjęć. Wojewódzki promował koncert prowadzony przez Rosińską, sugerując obecność rodziny, a w święta prezenterka zaprezentowała się jako prezent dla męża, owinięta kokardą. Każdy z tych gestów był kolejnym sygnałem, który internauci skrupulatnie analizowali.

Tym razem trop prowadzi do Meksyku. Kuba Wojewódzki od kilku dni publikuje kadry z Tulum, a niemal w tym samym czasie Żaneta Rosińska pokazuje zdjęcia z identycznych okoliczności. W poniedziałek wrzuciła kolejną serię fotografii, na których pozuje wyłącznie tyłem. Wiele osób uznało, że autorem zdjęć mógł być właśnie Wojewódzki.

Najwięcej emocji wzbudził jednak podpis. Rosińska z przymrużeniem oka napisała, że mąż nadal twierdzi, iż jej nie obserwuje w mediach społecznościowych. Jedno zdanie wystarczyło, by znów rozkręcić lawinę domysłów i komentarzy.

Czy to kolejny etap medialnej gry, czy tylko niewinny żart z dystansem do plotek? Jedno jest pewne – każde kolejne zdjęcie z Tulum tylko podsyca zainteresowanie tą historią.
