Sylwestrowa noc Polsatu miała przynieść muzyczną euforię, a zamiast tego rozpętała jedną z głośniejszych afer początku roku. Wszystko przez występ Smolastego, który wykonał hit nagrany w duecie z Dodą, ale… bez Dody. Jej miejsce na scenie zajęła Klaudia Jóźwiak, a reakcje po koncercie okazały się wyjątkowo gorące.
Podczas „Sylwestrowej Mocy Przebojów” publiczność usłyszała utwór „Nim zajdzie słońce”, który Smolasty nagrał wspólnie z Dodą. Widzowie szybko zauważyli, że zwrotkę Rabczewskiej śpiewa inna wokalistka. Powód był prosty – Doda występowała w tym samym czasie na koncercie Telewizji Polskiej. Smolasty zdecydował się więc na zastępstwo, zapraszając na scenę swoją byłą partnerkę, Klaudię „IMI” Jóźwiak.

Reakcja Dody była natychmiastowa i bardzo stanowcza. Artystka publicznie wyraziła oburzenie, twierdząc, że jej management kontaktował się z obozem Smolastego i nie wyraził zgody na takie rozwiązanie. Według niej doszło również do złamania wcześniejszych ustaleń. Sam Smolasty nie odniósł się do zarzutów, co tylko podgrzało atmosferę.

W centrum medialnej burzy znalazła się też Klaudia Jóźwiak. Wokalistka, która wykonała zwrotkę Dody, przez długi czas milczała i nie komentowała sytuacji, mimo że zainteresowanie jej osobą gwałtownie wzrosło. Nie udzielała wywiadów ani nie publikowała bezpośrednich oświadczeń.

W końcu jednak na jej profilu w mediach społecznościowych pojawił się wpis, który wielu uznało za nieprzypadkowy. Pod serią zdjęć napisała o wyborze dobra w świecie pełnym złośliwości, podkreślając, że to właśnie dobro jest cichą siłą, która najmocniej rezonuje w ludzkich sercach.

Choć Klaudia Jóźwiak nie wspomniała ani słowem o Dodzie, Smolastym czy sylwestrowym występie, ten krótki, refleksyjny wpis został odebrany jako subtelna reakcja na medialną aferę. W przeciwieństwie do głośnych relacji i ostrych słów, postawiła na ciszę i symboliczny przekaz.
