Zaręczyny Leona Myszkowskiego i Kseni Ngo odbiły się szerokim echem, a zainteresowanie ich relacją wyraźnie wzrosło. Przyszła synowa Justyny Steczkowskiej coraz chętniej odpowiada na pytania fanów i tym razem uchyliła rąbka tajemnicy dotyczącej samego początku tej historii. Okazuje się, że wszystko zaczęło się zupełnie przypadkiem.
Leon Myszkowski od lat funkcjonuje w branży muzycznej jako realizator dźwięku, DJ i producent. Ma na koncie liczne współprace koncertowe i telewizyjne, a niedawno objął także rolę menedżera swojej mamy, Justyna Steczkowska. Choć nazwisko od początku przyciągało uwagę mediów, Leon konsekwentnie buduje własną pozycję zawodową.

Prywatnie od kilku lat związany jest z Ksenią Ngo — kosmetolożką, przedsiębiorczynią i influencerką pochodzącą z Białorusi. Para po raz pierwszy oficjalnie pokazała się razem w 2020 roku na Gali Mistrzów Sportu, a pod koniec grudnia 2025 roku Myszkowski poprosił ukochaną o rękę podczas romantycznego wyjazdu na Malediwy. Zaręczynowe kadry szybko obiegły sieć, a dumy z decyzji syna nie kryła także Steczkowska.

Ksenia, która aktywnie prowadzi swoje profile w mediach społecznościowych, niedawno zorganizowała Q&A. Odpowiadając na pytania obserwatorów, przyznała, że nauka języka polskiego była dla niej sporym wyzwaniem. Największe zainteresowanie wzbudziła jednak historia pierwszego spotkania z Leonem.

Narzeczona Myszkowskiego zdradziła, że poznali się w Walentynki w jednym z warszawskich klubów. Czekała wtedy na koleżankę przed palarnią, gdy Leon wychodził z tego samego miejsca. To on pierwszy podszedł i zagadał, a niewinna rozmowa szybko przerodziła się w znajomość, która dziś zakończyła się zaręczynami.
Historia bez planu, bez aranżacji i bez wielkich gestów, a jednak wystarczyło jedno podejście i kilka słów, by wszystko ruszyło dalej.
