Gosia Andrzejewicz od lat konsekwentnie oddziela scenę od życia prywatnego. Choć wciąż jest obecna w mediach, niewiele osób zdaje sobie sprawę, że od dawna tworzy stabilny związek i wychowuje syna. W przeciwieństwie do wielu gwiazd nie epatuje codziennością, a jej partner rzadko pojawia się na pierwszym planie.
Na początku lat 2000. nazwisko Andrzejewicz było wszędzie. Jej piosenki „Pozwól żyć” i „Słowa” stały się hitami, a ona sama należała do grona najpopularniejszych wokalistek w kraju. Z czasem medialny szum wokół jej twórczości osłabł, co w świecie show-biznesu jest naturalnym procesem.

Artystka nie zniknęła jednak z rynku. Nadal koncertuje, prowadzi program z Kurką Pierzynką i mocno działa w internecie. W sieci oferuje m.in. personalizowane życzenia, za które fani są gotowi zapłacić kilkaset złotych. Coraz głośniej mówi się też o jej możliwym udziale w nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”, co mogłoby oznaczać spory zawodowy powrót.

Mało kto wie, że prywatnie Gosia Andrzejewicz od wielu lat związana jest z Arturem „St0ne” Kamińskim — kompozytorem i producentem muzycznym. Poznali się, gdy była jeszcze bardzo młoda i dopiero marzyła o karierze. Od tamtej pory połączyła ich nie tylko relacja uczuciowa, ale też wspólna praca przy jej projektach muzycznych i koncertach.

W czerwcu 2015 roku para powitała na świecie syna Mateusza. To właśnie z Arturem Gosia stworzyła rodzinę, choć rzadko pokazuje ją publicznie. W jednym z poruszających wpisów w mediach społecznościowych wokalistka opisała, jak ogromną rolę odegrał w jej życiu.

„Poznał mnie, gdy byłam nieznaną osiemnastoletnią dziewczyną bez pieniędzy, ale z ogromnymi marzeniami. Z otwartym sercem uwierzył we mnie, zaczął mnie wspierać i tak jest do dziś. Artur to wyjątkowa osoba — oprócz wielkiego talentu muzycznego i wrażliwości jest po prostu naprawdę dobrym i pięknym człowiekiem. Należy do tych rzadkich ludzi, którzy gdy coś się psuje, próbują to naprawić, zamiast wyrzucać. Potrafi walczyć jak lew o to, co kocha” — napisała.

Ich historia to przykład związku budowanego z dala od fleszy, ale opartego na wspólnych wartościach i wieloletnim wsparciu.
