|

Bez uśmiechów i bez czułości. Tak wyglądało pierwsze spotkanie Kaczorowskiej i Peli w sądzie

To był moment, który od miesięcy wisiał w powietrzu. Agnieszka Kaczorowska i Maciej Pela po raz pierwszy od rozstania stanęli naprzeciw siebie w sądzie. W poniedziałek, 3 listopada, pojawili się na pierwszej rozprawie rozwodowej, a atmosfera daleka była od lekkiej i swobodnej.

Ich historia zaczęła się szybko i intensywnie. W 2018 roku, po niespełna roku znajomości, powiedzieli sobie „tak” na jednej z toskańskich wysp. Przez długi czas uchodzili za zgodne, niemal wzorcowe małżeństwo. Tym większym zaskoczeniem była informacja, która obiegła media jesienią 2024 roku — to wtedy stało się jasne, że ich związek dobiegł końca.

Na początku 2025 roku wyszło na jaw, że byli partnerzy próbują porozumieć się poza salą sądową i pracują nad ugodą rozwodową. Chodziło o to, by uniknąć długiego i publicznego procesu. Mimo tych planów Agnieszka Kaczorowska zdecydowała się złożyć dokumenty dopiero w lipcu, dziewięć miesięcy po rozstaniu. Sąd wyznaczył termin pierwszej rozprawy na 3 listopada 2025 roku.

ROZWÓD TANCERKI I JEJ MĘŻA OD DAWNA ELEKTRYZUJE MEDIA I OPINIĘ PUBLICZNĄ.

Rozwód tancerki i jej męża od dawna elektryzuje media i opinię publiczną. Nic więc dziwnego, że w dniu rozprawy pod sądem pojawili się nie tylko adwokaci, ale też fotoreporterzy. Aparaty nie milkły ani na chwilę.

Według relacji z miejsca wydarzeń, Agnieszka Kaczorowska nie emanowała dobrym humorem. Wchodząc na salę rozpraw, musiała zmierzyć się z błyskami fleszy, które tylko podkreślały powagę sytuacji. O lekkości czy swobodnych gestach nie było mowy — wszystko wyglądało oficjalnie i chłodno.

Sunlitee