Lot z Malagi do Warszawy miał być spokojnym powrotem do kraju. Zamiast tego zakończył się nerwami, interwencją służb i niespodziewanym lądowaniem na Lazurowym Wybrzeżu. Daniel Martyniuk znalazł się w centrum zamieszania, które sparaliżowało podróż setek pasażerów.
Na pokładzie samolotu linii Wizz Air doszło do ostrej kłótni. Według relacji osób lecących tym rejsem syn Zenona Martyniuka domagał się alkoholu i wdawał się w sprzeczki z załogą. Napięcie rosło z minuty na minutę, a atmosfera szybko zrobiła się trudna do opanowania.

Obsługa podjęła decyzję, której nikt się nie spodziewał. Maszyna zmieniła trasę i awaryjnie wylądowała w Nicei. Tam na samolot czekała już policja. Daniel Martyniuk został wyprowadzony z pokładu i przekazany funkcjonariuszom, a pasażerowie mogli dopiero wtedy odetchnąć.

Cała sytuacja odbiła się szerokim echem, bo jeszcze niedawno publicznie mówiono, że Daniel spędza czas w Hiszpanii, gdzie miał skupić się na pracy i porządkowaniu spraw. Jego ostatnie aktywności w sieci wzbudzały jednak mieszane emocje i niepokój wśród obserwujących.

Po incydencie swoje stanowisko przekazały również linie Wizz Air, odnosząc się do zasad bezpieczeństwa na pokładzie i powodów podjęcia decyzji o przymusowym lądowaniu. Dla pasażerów był to lot, którego długo nie zapomną.

