W Sejmie doszło do sceny, której jeszcze niedawno nikt by się nie spodziewał. Małgorzata Rozenek-Majdan i Doda, obecna i była żona Radosława Majdana, pojawiły się w jednym miejscu i w tej samej sprawie. Nie chodziło jednak o show-biznesowe porachunki, a o walkę o prawa zwierząt.
We wtorek obie panie zasiadły przy jednym stole podczas sejmowych rozmów poświęconych ochronie zwierząt. Choć sytuacja była symboliczna, atmosfera daleka była od towarzyskiej. Uważni obserwatorzy zwracali uwagę, że unikały kontaktu wzrokowego, a napięcie było wyczuwalne mimo oficjalnego tonu spotkania.

Małgorzata Rozenek-Majdan nie miała jednak wątpliwości, co tego dnia było najważniejsze. W jej ocenie prywatne historie muszą zejść na dalszy plan, kiedy w grę wchodzi dobro zwierząt. Podkreśliła, że w takich momentach liczy się współpraca ponad osobistymi różnicami i dawnymi konfliktami.
Rozenek zaznaczyła, że jeśli osoby z show-biznesu potrafią odłożyć animozje na bok w słusznej sprawie, to tym bardziej politycy powinni być otwarci na dialog. Jej zdaniem prawa zwierząt są nadrzędne wobec prywatnych niesnasek i różnych punktów widzenia.

To jednak nie koniec jej zaangażowania. Małgorzata zapowiedziała, że chce pójść o krok dalej i zabiegać o spotkanie z prezydentem Karolem Nawrockim. Wierzy, że rozmowa w Kancelarii Prezydenta lub z pierwszą damą mogłaby realnie pomóc w wypracowaniu kompromisów dotyczących ochrony zwierząt.

Nie zdradziła natomiast, czy na ewentualne spotkanie z głową państwa planowałaby udać się sama, czy ponownie w symbolicznej jedności z byłą żoną swojego męża. Jedno jest pewne — sejmowe spotkanie Rozenek i Dody wywołało więcej emocji niż niejedna branżowa gala.
