|

Doda wstrząśnięta po wizycie w schronisku. „To, co zobaczyłam, złamało mnie całkowicie”

Dla Dody każda interwencja w obronie zwierząt to walka z bezsilnością, ale wizyta w jednym ze schronisk wstrząsnęła nią jak nigdy wcześniej. Piosenkarka otwarcie przyznaje, że to doświadczenie psychicznie ją złamało – widok cierpienia i zaniedbania psów przerósł wszystko, co do tej pory przeżyła.

„Chwilę później zmierzona miednica, pies niepozwolony do adopcji, wykrwawiony na betonie… To bardzo dużo mnie kosztuje. Bardzo. Jestem wykończona. A to jeszcze nie najgorsze. Najgorsze dopiero zobaczycie” – mówi Doda, nie ukrywając emocji.

Artystka podkreśla, że dramat nie dotyczy pojedynczych przypadków. To systemowe zaniedbania, które latami pozostawały poza kontrolą. Jak zaznacza, to, co ujawniono do tej pory, to zaledwie fragment większej tragedii.

 

Посмотреть эту публикацию в Instagram

 

ПУБЛИКАЦИЯ ОТ ŚWIAT GWIAZD (@SWIAT.GWIAZD)

Публикация от Świat Gwiazd (@swiat.gwiazd)

Jednym z najbardziej wstrząsających elementów wizyty były warunki, w jakich przebywają psy. Doda opisuje zwierzęta trzymane w klatkach przeznaczonych dla królików, narażone na żar słoneczny, bez odpowiedniej opieki weterynaryjnej i sterylizacji suk. Relacje wolontariuszy, które artystka przywołuje, mówią o przemocy, zaniedbaniach i systemowym ignorowaniu potrzeb zwierząt.

Największe emocje wzbudziły jednak słowa Dody o sposobie karmienia psów. „Rzuca im resztki takich podrobów, nie wiem w ogóle, co to jest, w celu zadławienia się czy zatrucia, bo to jest jakieś syfne jedzenie. Według świadków wolontariuszy ponoć również zatruwa to jedzenie, tak żeby sukcesywnie psy wykańczały się same” – relacjonuje wokalistka.

Na koniec Doda pokazuje obraz, którego nie da się zapomnieć – psa wychudzonego do granic możliwości, skórę i kości, który codziennie musi zmagać się z głodem i zaniedbaniem. Wstrząśnięta artystka apeluje o większą kontrolę i pomoc dla zwierząt, które cierpią w milczeniu za zamkniętymi drzwiami schronisk.

Sunlitee