Nazwisko Dominiki Serowskiej coraz częściej przewija się w mediach i nic nie wskazuje na to, by zainteresowanie jej osobą miało szybko osłabnąć. Tym razem postanowiła nie chować się za niedopowiedzeniami i sama opowiedzieć, jak wyglądała jej droga zawodowa, zanim jej życie prywatne trafiło na nagłówki.
Związek Marcina Hakiela z Dominiką Serowską od miesięcy wywołuje emocje. Po głośnym rozstaniu z Katarzyną Cichopek tancerz szybko ułożył sobie życie na nowo, a pod koniec 2024 roku razem z Dominiką powitali na świecie syna Romeo. Od tego momentu ich relacja stała się jednym z najczęściej komentowanych tematów w show-biznesie.
Wcześniej przez lata Hakiel tworzył medialną parę z Katarzyną Cichopek. Poznali się w 2005 roku na parkiecie programu „Taniec z Gwiazdami”, a trzy lata później powiedzieli sobie „tak”. Doczekali się dwojga dzieci – Adama i Heleny. W 2022 roku ogłosili jednak rozstanie, które zakończyło ich wieloletni związek i wywołało lawinę komentarzy.

Dominika Serowska od początku nie zamierzała pozostawać w cieniu. W mediach społecznościowych szybko dała się poznać jako osoba bezpośrednia, reagująca bez ogródek i niebojąca się ostrych ripost. Gdy pojawiają się zarzuty, że szuka wyłącznie atencji albo że jej rozpoznawalność to efekt związku ze znanym tancerzem, nie udaje, że tego nie słyszy.
Takie opinie – jak sama przyznaje – potrafią ją zirytować. Serowska nie zgadza się na narrację, w której sprowadza się ją wyłącznie do roli „partnerki Hakiela” i matki jego dziecka. Dlatego postanowiła jasno wyłożyć karty na stół.

Podczas sesji pytań i odpowiedzi z fanami wprost powiedziała, że zanim jej życie prywatne stało się tematem publicznym, miała za sobą konkretne doświadczenia zawodowe. Pracowała w różnych branżach i nie była osobą, która pojawiła się znikąd. Jak podkreśla, związek z popularnym tancerzem nie powinien przekreślać tego, co robiła wcześniej.

„Już chyba milion razy to mówiłam. Pracowałam w wielu branżach – w motoryzacji, w gastro, w turystyce, w mediach, w marketingu. Mam nadzieję, że to wystarczająca liczba zawodowych zajęć” – stwierdziła bez cienia wahania.

Jej słowa szybko obiegły sieć i wywołały kolejną falę reakcji. Jedno jest pewne: Dominika Serowska nie zamierza milczeć i pozwalać, by inni pisali jej życiorys za nią.

