Jennifer Aniston zaskoczyła wszystkich nową sesją dla Elle: w wieku 56 lat pozowała w topie Miu Miu i błyszczących majtkach za 3300 dolarów. Odważny wizerunek natychmiast podzielił fanów — jedni bili brawo, inni nie rozumieli takiej śmiałości.
Podczas sesji pojawiły się też inne wyraziste kadry: Aniston w stroju kąpielowym, w ruchu, w ogromnych okularach — swobodna i efektowna. Na okładkę wybrano jednak klasyczną koszulę i dżinsy, ale z akcentem na vintage’ową biżuterię.

Reakcja w sieci była sprzeczna. Na Facebooku krytykowano „dziwne pozy”, na Instagramie zachwycano się jej formą i stylem. Niektórzy nawet spierali się, czy jej opalenizna jest prawdziwa, czy to samoopalacz.
W wywiadzie Aniston niespodziewanie opowiedziała o swoim partnerze Jimie Curtiscie — hipnoterapeucie i coachu. Nazwała go „niezwykłym, dobrym i pomagającym ludziom się uzdrawiać”.

Nieco wcześniej uczyniła ich relację publiczną, publikując na Instagramie czułe zdjęcie z Curtisem. Fani cieszyli się, pytali o możliwe zaręczyny, a sceptycy komentowali „podejrzane ręce” na fotografii.
Pomimo krytyki post zebrał setki tysięcy polubień. Aniston wyglądała na szczerze szczęśliwą, podpisując zdjęcie: „Wszystkiego najlepszego, mój ukochany ❤️”.
Посмотреть эту публикацию в Instagram
O ich romansie zaczęto mówić już latem, po wspólnej podróży na Majorkę. Teraz aktorka potwierdziła: są naprawdę razem — i wygląda na to, że bardzo szczęśliwi.
