Patrząc na Jane Fondę, trudno uwierzyć, że jej wiek dawno przekroczył 80 lat. Wszystko w niej — od chodu po sposób mówienia — zaprzecza utartym wyobrażeniom o starości. Nie maskuje swojego wieku, nie goni za iluzją młodości, a mimo to wygląda promiennie i pewnie.
To ona została twarzą rewolucji fitness lat 80. Jej kasety z aerobikiem odwróciły wtedy wyobrażenia ludzi o sporcie, a sama Fonda stała się prawdziwą ikoną zdrowego stylu życia.
Co stoi za jej energią?

Przede wszystkim — ruch. Sport pojawił się w jej życiu na długo zanim fitness stał się przemysłem. Jej pierwszy program wideo z 1982 roku stał się superhitem, a nawyk trenowania pozostał na zawsze. Teraz, w dojrzałym wieku, nie podnosi już ciężkich ciężarów, ale codziennie wykonuje ćwiczenia na elastyczność i świadomą aktywność.
Fonda nie boi się już czasu. Przyznała, że kiedyś starzenie ją przerażało, ale teraz traktuje je jako naturalny etap. „Nie muszę wyglądać młodziej. Muszę być użyteczna i żywa” — mówi. Tak, chirurgia plastyczna była częścią jej historii, ale później zrezygnowała z ingerencji i wybrała szczerość wobec siebie.

W odżywianiu Jane stosuje świadome podejście. Unika przetworzonej żywności, ogranicza cukier, wybiera warzywa, ryby, produkty pełnoziarniste i zdrowe tłuszcze. Alkohol — niezwykle rzadko, kolacje — nie za późno.

Jednocześnie nie udaje, że „wszystko jest dla niej możliwe”. Uznaje zmęczenie, ceni spokojne wieczory, lubi samotność i czytanie. Odpoczynek uważa za najważniejszą część równowagi.
Z wiekiem Fonda zaczęła poświęcać więcej uwagi procesom wewnętrznym — psychologii, samoakceptacji, uważności. Otwarcie mówi, że dopiero na starość poczuła wewnętrzną pełnię.
Jej system jest prosty: ruch, uważne odżywianie, szczere podejście do wieku, umiejętność zatrzymania się, zaangażowanie w życie. To nie sekret młodości — to dojrzała filozofia, która czyni ją taką, jaką ją widzimy.
