Ślub od pierwszego wejrzenia połączył ich przed kamerami, ale prawdziwe życie wystawiło ich na znacznie trudniejszą próbę. Anita Szydłowska i Adrian Szymaniak powitali Nowy Rok w wyjątkowym miejscu – tym samym, w którym sylwestra spędzało wielu polskich celebrytów. Para nie tylko złożyła noworoczne życzenia, ale też przekazała ważne informacje dotyczące dalszego leczenia Adriana.
Trudny rok, wspólna siła
Dla Anity i Adriana minione miesiące były pełne strachu i niepewności. W pierwszej połowie wakacji u Adriana zdiagnozowano glejaka IV stopnia, co całkowicie zmieniło codzienność ich rodziny. Anita nie ukrywała emocji i otwarcie apelowała o wsparcie, by móc sfinansować wymagające leczenie.

Po długich tygodniach napięcia pojawiła się jednak iskra nadziei – Adrian zakwalifikował się do badań klinicznych w Bydgoszczy. Opuścił szpital i mógł na chwilę wrócić do normalności: spędzać czas z żoną i dwójką dzieci, a także spełnić odkładane marzenie o ślubie kościelnym i weselu.
Sylwester w „hotelu gwiazd”
Na powitanie Nowego Roku para wybrała Bachleda Hotel Kasprowy – miejsce, które tej nocy gościło także inne znane nazwiska ze świata show-biznesu. To właśnie tam bawili się m.in. Małgorzata Rozenek-Majdan i jej przyjaciele.

Co ciekawe, Anita nie była tam wyłącznie gościem. Jak zdradziła na Instagramie, współorganizowała sylwestrowe show – tematyczną zabawę inspirowaną „Bridgertonami”. Aby nie rozstawać się z rodziną, zabrała ze sobą Adriana i dzieci.
„Sylwestra spędziłam jak od wielu lat w pracy, tworząc tym razem tematyczne show w stylu ‘Bridgertonów’. Aby nie zostawiać męża i dzieci, zabrałam ich ze sobą. Dziękujemy za gościnę! Niesamowicie jest rozpocząć rok w tym pięknym miejscu” – napisała.
Na zdjęciach Anita zachwycała w srebrnej sukni, a Adrian – mimo choroby – wyglądał na spokojnego i skupionego na bliskich.

Co dalej? Wracają do leczenia
Choć sylwester był momentem wytchnienia, para nie ukrywa, że przed nimi kolejne wyzwania. W najbliższym czasie Adrian ponownie trafi do szpitala w Bydgoszczy, gdzie rozpocznie kolejny etap leczenia – półroczną chemioterapię.
Zdrowie znów staje się absolutnym priorytetem. Jak podkreślają, dopiero w obliczu choroby naprawdę docenia się jego wartość.
