Beata Ścibakówna i Jan Englert postanowili rozpocząć nowy rok daleko od Polski. Aktorsko-reżyserskie małżeństwo wybrało się do Dohy, gdzie – jak wynika z relacji w mediach społecznościowych – łączy intensywne zwiedzanie z przyjemnościami w wersji premium.
Początek stycznia to czas, gdy Instagram zalewają kadry z zagranicznych wyjazdów znanych osób. W tym gronie znaleźli się również Beata Ścibakówna i Jan Englert, którzy zameldowali się w stolicy Kataru. Aktorka opublikowała serię zdjęć i nagrań, pokazując, jak wygląda ich urlopowy rytm.

Z relacji wynika, że nie jest to wyjazd w stylu „leżak i basen”. Para postawiła na aktywne odkrywanie miasta: odwiedzili Muzeum Sztuki Islamskiej, spacerowali wśród futurystycznej architektury Dohy, podziwiali zachody słońca, a przy okazji pozwolili sobie na kulinarną ucztę w restauracji wyróżnionej gwiazdkami Michelin. Nie zabrakło też klasycznego, wspólnego selfie – spokojnego, bez zadęcia, ale bardzo „ich”.


„Gdyby ktoś znalazł się w Dosze – polecam Muzeum of Islamic Art, gdzie sztuka wizualna łączy się z kulinarną w restauracji Idam okraszonej nieskończoną ilością gwiazdek Michelin. No i te wysokościowce…” – napisała Ścibakówna, zdradzając przy okazji swoje osobiste polecajki.


Patrząc na te kadry, trudno nie odnieść wrażenia, że to urlop dopracowany w detalach: kultura, architektura, dobre jedzenie i czas tylko dla siebie. Czy właśnie tak powinien wyglądać idealny początek roku?
