Maciej Pela po raz kolejny zabrał głos na temat jednego z najtrudniejszych okresów w swoim życiu. Tancerz pojawił się w „Pytaniu na Śniadanie” i bez emocjonalnych fajerwerków, ale bardzo wprost opowiedział o czasie, który przypadł na jego małżeństwo z Agnieszką Kaczorowską. Jak przyznał, był moment, który okazał się dla niego psychicznie wyjątkowo obciążający.
Rozwód pary został sfinalizowany w listopadzie ubiegłego roku, po miesiącach publicznych wypowiedzi i wyraźnego napięcia. Choć ich drogi się rozeszły, Pela i Kaczorowska podkreślają, że nadal łączy ich wspólna odpowiedzialność za córki i to one są dziś absolutnym priorytetem.
W telewizyjnym studiu Pela przyznał, że miniony rok był dla niego trudny, ale jednocześnie przełomowy. Jak sam mówił, to czas, który zmusił go do zatrzymania się i przewartościowania wielu spraw. Po długim okresie wraca teraz do obszarów, które kiedyś były dla niego naturalnym miejscem rozwoju, a które na pewien czas zeszły na dalszy plan.

„Zacząłem budować siebie na nowo, bazując na nowych możliwościach, które zostały uśpione na jakiś czas. To była kwestia wyborów, które podjęliśmy jako rodzina, że pewne rzeczy, które były moje, zostały odsunięte na bok i których nie mogłem realizować.”
Jak wyznał, jednym z najbardziej wymagających momentów była sytuacja, w której to on przejął rolę osoby pozostającej w domu z dziećmi, podczas gdy druga strona skupiała się na pracy. Pela nie ukrywał, że ta zmiana, choć podyktowana wspólnymi decyzjami, zaczęła odbijać się na jego zdrowiu psychicznym i ostatecznie skłoniła go do sięgnięcia po pomoc terapeutyczną.

„Miałem trudniejszy moment i domyślam się, że to jest moment, który rozumie bardzo dużo mam. Moment, kiedy mają swoją ścieżkę kariery (…) i nagle okazuje się, że druga strona zostaje w pracy, a mamy zostają w domu z dzieciakami. Byłem wtedy w takiej odwróconej stereotypowo roli i zaczęło mnie to psychicznie dojeżdżać.”
Pela odniósł się również do powodów, dla których zdecydował się publicznie opowiadać o swoim doświadczeniu. Jak tłumaczył, jego wypowiedzi miały być wsparciem dla osób w podobnej sytuacji, ale też formą obrony przed narracją, która zaczęła pojawiać się wokół jego osoby.

„Ja widziałem, w którym to kierunku zmierza. Zacząłem być oskarżany o to, że się odsunąłem od rodziny, że skoczyłem w bok, że znudziło mi się ‘tatusiowanie’, tego typu rzeczy. Mi się nic nie znudziło w życiu. Nie postanowiłem szukać sobie rozrywek na mieście, po prostu zostałem postawiony przed faktem dokonanym.”

Dziś Maciej Pela mówi o tym etapie jako o bolesnej, ale potrzebnej lekcji. Bez ataków, bez oskarżeń, za to z wyraźnym naciskiem na odbudowę siebie i nowy start.
