Caroline Derpienski po raz kolejny wywołała burzę w polskim show-biznesie. Tym razem celebrytka wzięła na celownik Andziaks, która zaledwie kilka godzin po porodzie opublikowała w sieci zdjęcie z nowonarodzonym synem. Derpienski nie kryła oburzenia i wprost skrytykowała zjawisko sharentingu, zarzucając influencerom wykorzystywanie dzieci do budowania zasięgów i pieniędzy.
Andziaks i jej partner Luka 7 stycznia 2026 roku powitali na świecie drugie dziecko. Para wychowuje już pięcioletnią Charlotte, która od lat jest stałą bohaterką ich mediów społecznościowych. Narodziny syna również niemal natychmiast trafiły na Instagram — zdjęcie z porodówki pojawiło się kilka godzin po rozwiązaniu i zostało udostępnione wspólnie ze szpitalem, w którym influencerka rodziła.

Choć pod postem pojawiło się mnóstwo gratulacji, nie zabrakło też krytycznych głosów. Wielu internautów zwróciło uwagę, że dziecko ledwo przyszło na świat, a jego wizerunek już krąży w sieci. Do tej dyskusji bardzo szybko włączyła się Caroline Derpienski.

Caroline Derpienski nie gryzła się w język. Na swoich relacjach ostro skomentowała sytuację, pytając obserwatorów, jak można gratulować „nowego źródła dochodu” i akceptować zarabianie na wizerunku noworodków. W jej opinii publikowanie zdjęć i filmów dzieci od pierwszych chwil życia to nie wyraz miłości, lecz nieodpowiedzialność.

Derpienski podkreślała, że internet nie zapomina, a dziecko nie ma możliwości wyrażenia zgody. Jej zdaniem to, co dziś dla rodziców jest „słodkim contentem”, w przyszłości może stać się źródłem wstydu, hejtu lub realnego zagrożenia dla prywatności i bezpieczeństwa dziecka. Celebrytka zwróciła też uwagę, że dzieci coraz częściej traktowane są jak marka i produkt, a nie jak odrębna osoba z prawem do anonimowości.

W swojej wypowiedzi Derpienski poszerzyła temat, uderzając nie tylko w Andziaks, ale w całe środowisko influencerów, którzy — jej zdaniem — bezrefleksyjnie monetyzują życie rodzinne. Zadała prowokacyjne pytanie, czy dzieci tych twórców kiedykolwiek będą miały szansę być „po prostu sobą”, bez kamery skierowanej w twarz od kołyski aż do pełnoletności.

Jej komentarze wywołały skrajne reakcje. Jedni biją brawo za odwagę i poruszenie trudnego tematu, inni zarzucają jej przesadę i atakowanie świeżo upieczonych rodziców w wyjątkowo emocjonalnym momencie życia. Jedno jest pewne — Derpienski ponownie trafiła w czuły punkt polskiego internetu i rozpaliła dyskusję, która długo jeszcze nie ucichnie.
