Podczas sobotniej Gali Mistrzów Sportu w Teatrze Wielkim Opery Narodowej pojawiła się cała plejada znanych nazwisk. Na czerwonym dywanie widać było sportowców i osoby z pierwszych stron, a atmosfera bardziej przypominała premierę niż oficjalny plebiscyt. Wśród gości była Anna Lewandowska, która tego wieczoru przejęła rolę reprezentantki Roberta Lewandowskiego.
Piłkarz nie mógł być obecny, ale połączył się z salą na żywo. To właśnie wtedy wręczono mu tytuł „Czempiona Stulecia”, przyznany z okazji jubileuszu plebiscytu. Nagrodę odebrała jego żona, ubrana w intensywny róż, wyraźnie wyróżniająca się na tle klasycznych stylizacji. Później zabrała głos. Jej przemówienie było swobodne, momentami spontaniczne, bez kartki i bez sztywnej formy.

Po części oficjalnej Anna Lewandowska udzieliła kilku krótkich rozmów. Jedna z nich szybko zaczęła krążyć w sieci, głównie ze względu na moment, który trudno było zignorować. Pytanie było pozornie niewinne. Chodziło o wspomnienie studniówki.
37-latka na chwilę się zatrzymała. Zamiast konkretnej odpowiedzi pojawiły się ogólne słowa o tym, że studniówka to ważne wydarzenie dla młodzieży i że dawniej wyglądała inaczej niż dziś. Ton był spokojny, ale wyraźnie wymijający. Na koniec padło krótkie „dobre pytanie”, które bardziej zamknęło temat, niż go rozwinęło.

Dopytana, czy wspomina swoją studniówkę dobrze, odpowiedziała już tylko jednym słowem: „Oczywiście”. Bez rozwinięcia, bez anegdoty, bez uśmiechu, który zwykle towarzyszy takim wspomnieniom. Całość trwała kilka sekund, ale cisza między pytaniem a odpowiedzią była wyraźnie odczuwalna.
@kozaczek_pl #kozaczek #annalewandowska #rozmowa ♬ dźwięk oryginalny – KOZACZEK
Nagranie wywołało lawinę reakcji. W komentarzach zaczęły pojawiać się różne interpretacje tego momentu. Jedni zwracali uwagę na hałas i tempo wydarzenia, inni na to, że odpowiedź wyglądała, jakby pytanie przyszło w najmniej odpowiednim momencie. Były też głosy sugerujące, że to wspomnienie wcale nie musi być dla niej oczywiste lub przyjemne.
W tle całej sytuacji pojawiło się też stare przypomnienie z biografii „Lewandowski. Prawdziwy”. Z książki wiadomo, że Robert Lewandowski przed własną studniówką dostał kosza. Historia dotyczyła jednak jego sąsiadki, a nie obecnej żony. Mimo to zestawienie tych dwóch wątków tylko dolało oliwy do ognia i sprawiło, że krótki fragment wywiadu stał się jednym z najczęściej komentowanych momentów gali.
