Niedzielny konkurs w Zakopanem zapisał się w historii nie tylko wynikami sportowymi, ale przede wszystkim emocjami, których nie dało się ukryć. Pod Wielką Krokwią zgromadziły się tłumy kibiców, by jeszcze raz zobaczyć Kamila Stocha w miejscu, które przez lata było dla niego symbolem największych triumfów.
Trzykrotny indywidualny mistrz olimpijski już wcześniej zapowiedział, że obecny sezon będzie jego ostatnim. W ostatnich miesiącach wielokrotnie podkreślał, że chce pożegnać się ze sportem z uśmiechem i wdzięcznością wobec fanów. Zakopane miało w tym pożegnaniu szczególne znaczenie.

Podczas niedzielnego konkursu indywidualnego Stoch oddał skok na odległość 119,5 metra. Wynik ten nie dał mu jednak przepustki do serii finałowej. Mimo sportowego niedosytu zawodnik nie uciekł od kibiców — po lądowaniu machał do trybun i nisko się ukłonił, jakby chciał zapamiętać ten moment na zawsze.

W pomeczowym wywiadzie nie krył szczerości. Przyznał, że sportowo ten dzień nie był udany, ale emocjonalnie znaczył dla niego bardzo wiele. Podkreślał, że wsparcie kilkudziesięciu tysięcy osób na trybunach było ważniejsze niż sam wynik i że właśnie dla takich chwil warto było przez lata walczyć na skoczniach całego świata.

Prawdziwie wzruszająca scena rozegrała się jednak już po zakończeniu rywalizacji. Pod skocznią na Kamila Stocha czekała jego żona. Gdy tylko się spotkali, 38-letni sportowiec bez wahania wpadł w jej ramiona. Ten krótki, intymny moment szybko obiegł media społecznościowe i stał się jednym z najbardziej poruszających obrazów całego weekendu.

Kamil Stoch i Ewa Bilan-Stoch są małżeństwem od 2010 roku. Znali się jeszcze ze szkoły podstawowej, a ich drogi połączyły się ponownie kilka lat później podczas zawodów Pucharu Świata w Planicy, gdzie przyszła żona skoczka pracowała jako fotografka. Od tamtej pory są razem — także w tych najtrudniejszych i najbardziej emocjonalnych momentach kariery.
