Doda od lat angażuje się w pomoc zwierzętom, ale tym razem sprawa miała zupełnie inny ciężar. Gdy dotarły do niej informacje o złych warunkach w schronisku w Bytomiu, nie ograniczyła się do apeli w sieci. W piątkowe popołudnie pojawiła się na miejscu i stanęła twarzą w twarz z władzami placówki.
Od początku zimy artystka wielokrotnie przypominała, że schroniskom brakuje podstawowych rzeczy — koców, ubranek i jedzenia. Sama regularnie pomaga i mobilizuje fanów do wsparcia. Tym razem jednak chodziło nie tylko o brak zasobów, ale o podejrzenia dotyczące sposobu wydawania pieniędzy przeznaczonych na zwierzęta. Informacje, które usłyszała o bytomskiej placówce, skłoniły ją do natychmiastowej reakcji.

Na nagraniach opublikowanych w mediach społecznościowych Doda nie kryła emocji. Wprost mówiła o dokumentach, które według niej budzą poważne wątpliwości. Zwróciła się do prokuratury oraz Urzędu Skarbowego z apelem o pilną kontrolę finansową, podkreślając, że posiada numery faktur i konkretne daty wydatków.
W ostrych słowach dopytywała o rzekomy zakup bud za kilka tysięcy złotych oraz o garaż opłacony z pieniędzy stowarzyszenia, który miał nigdy nie powstać. Jej wypowiedzi były pełne napięcia, a emocje momentami brały górę. Nie zabrakło łez, ale też stanowczych żądań wyjaśnień.
Po spotkaniu artystka zwróciła się również do opinii publicznej. Zaapelowała o spokój i jasno zaznaczyła, że celem jej działań nie są wolontariusze. Podkreśliła, że to oni codziennie robią wszystko dla zwierząt, a odpowiedzialność — jej zdaniem — spoczywa wyłącznie na kierownictwie placówki, które powinno wykazać się pełną transparentnością.
