Dominika Serowska, żona Marcina Hakiela, od kilku lat stawia coraz śmielsze kroki w polskim show-biznesie. Ostatnio fani zauważyli jej imponującą przemianę – Dominika sporo schudła i wygląda zachwycająco. Sama aktorka postanowiła zdradzić, jak udało jej się osiągnąć tak spektakularny efekt.
Para szybko zyskała uwagę mediów po tym, jak ich życie prywatne i narodziny syna Romeo stały się tematem wielu wywiadów. „Nigdy nie miałam dużej potrzeby, żeby mieć dzieci. Przy Marcinie pomyślałam, że chciałabym, żeby to właśnie on był tatą mojego dziecka. Dał mi poczucie bezpieczeństwa i wsparcia, którego wcześniej nie znałam” – mówiła w podcaście „Call me mommy”.

Jednak Dominika nie poprzestała na rodzinnych szczęściach. Postanowiła zadbać o siebie i wprowadzić zmiany w stylu życia, które zaowocowały utratą wagi. „Na początku, kiedy waga nie spadała tak szybko, myślałam o różnych metodach, które mogłyby przyspieszyć efekt. Ale postanowiłam działać naturalnie, swoimi siłami. Czuję, że jestem młoda i zdrowa, więc po prostu muszę się przemóc i zrobić to samodzielnie” – przyznaje.

Sekret Dominiki okazał się prosty, ale wymagający konsekwencji – dieta ketogeniczna, niskowęglowodanowa i wysokotłuszczowa. Początek to sześciodniowy plan, podczas którego schudła dwa kilogramy, jedząc głównie posiłki sproszkowane i raz dziennie danie proteinowe.
„Jadłam tylko to, co było w planie – posiłki składające się z naturalnych produktów w formie sproszkowanej. Na śniadanie musli: czekoladowe, truskawkowe lub bananowe. Drugie śniadanie – koktajl, różne smaki, mieszane z wodą. Obiad to danie proteinowe: burak, kurczak albo pomidor. Podwieczorek i kolacja to koktajle lub batoniki – kawowe, orzechowe lub truskawkowe. Nie zjadałam wszystkich, bo były sycące” – zdradza Dominika.

Do tego rano na czczo piła shoty z imbirem, mogła też pić kawę bez cukru i mleka oraz herbatę z cytryną. Posiłki doprawiała według własnego smaku solą, pieprzem, parmezanem, a nawet cynamonem w koktajlach. W planie znalazł się też ogórek kiszony – zdrowy i niemal bezkaloryczny, który Dominika jadła dla smaku. Choć plan zakładał sześć posiłków dziennie, często jadła cztery lub pięć, bo były wystarczająco sycące.

Dominika podkreśla, że metoda działa – posiłki są małe, ale pełne białka i błonnika, dzięki czemu nie czuje głodu, a efekt wizualny i zdrowotny jest widoczny niemal od razu.

