Eliza Trybała znów przypomniała o sobie głośną wypowiedzią. Tym razem nie chodzi o nowe projekty ani życie prywatne, lecz o ocenę wpływu, jaki ona i jej dawni koledzy mieli na polski show-biznes. Padły słowa, które natychmiast rozpaliły internet.
Popularność przyniósł jej udział w „Warsaw Shore” — programie, który w zeszłym roku oficjalnie zniknął z anteny, ale przez lata budził skrajne emocje. To właśnie tam, ponad dekadę temu, Eliza poznała Pawła „Trybsona” Trybałę. Dziś są małżeństwem, nadal razem i wychowują dwie córki — Victorię i Kornelię.

Choć od zakończenia emisji minęło sporo czasu, 32-latka wciąż przyciąga uwagę. Zapraszana na eventy, pojawiająca się w telewizji, chętnie wraca wspomnieniami do okresu, który zmienił jej życie. W jednej z ostatnich rozmów zdecydowała się na wyjątkowo dosadne podsumowanie tamtych lat.
Trybała stwierdziła bez ogródek, że ona i reszta ekipy byli pionierami zjawisk, które dziś są normą. „Przetarliśmy ścieżki tego, co się w ogóle teraz dzieje. Ja uważam, że jesteśmy prekursorami — przepraszam, że to powiem — patologii. Prekursorami tego, co się teraz dzieje w show-biznesie, na tych konferencjach, na tym wszystkim” — powiedziała, nie kryjąc dumy.

W kolejnych zdaniach rozwinęła swoją myśl. Jej zdaniem po emisji programu ludzie zaczęli pozwalać sobie na więcej. Zmieniła się telewizja, zmienił się internet i język, którym posługują się dziś celebryci i widzowie. „Może użyłam złego słowa, bo na patologię jestem teraz przewrażliwiona, ale tak czy siak zrobiliśmy bardzo dużo dla telewizji i bardzo dużo się zmieniło po naszym programie” — podkreśliła.

Fragment rozmowy błyskawicznie obiegł sieć. Pod nagraniem pojawiła się lawina komentarzy. Jedni chwalili Elizę za odwagę i szczerość, inni nie zostawili na niej suchej nitki. „Uwielbiam ją za jej szczerość”, „Cudowna” — pisali fani. Po drugiej stronie padły ostre słowa o żenadzie, tandecie i wstydzie.

Celebrytka nie zamierzała milczeć. W odpowiedzi na krytykę jasno zaznaczyła, że jej wypowiedź nie była powodem do chwalenia się. Wyjaśniła, że Polska nie była gotowa na „Warsaw Shore”, a po programie zmieniła się odwaga ludzi i sposób mówienia. „My byliśmy początkiem tej zmiany — nawet jeśli nie wszyscy chcą to dziś przyznać. Nigdzie nie powiedziałam, że to powód do dumy. Nie dopowiadajcie sobie słów” — napisała stanowczo.
Jedno jest pewne: temat sprzed lat wciąż budzi emocje, a nazwisko Trybały nadal potrafi wywołać prawdziwą burzę.
