Jeszcze niedawno jego instagramowy profil żył skandalami i mocnymi obrazami. Przez kilka tygodni wokół nazwiska Daniela Martyniuka było głośno, a każdy nowy kadr wywoływał burzę. I nagle pojawiło się jedno zdjęcie, zupełnie inne niż wszystko wcześniej. Bez opisu, bez wyjaśnień, za to z efektem, który trudno zignorować.
Daniel Martyniuk znów znalazł się w centrum uwagi, tym razem za sprawą wyraźnej zmiany wizerunku. 36-latek opublikował fotografię z wizyty u barbera i od razu było jasne, że to nie jest przypadkowy kadr. Spokojny obraz, brak prowokacji i nowy look mocno kontrastują z tym, co obserwatorzy widzieli na jego profilu jeszcze niedawno.
Na zdjęciu Daniel siedzi przed lustrem i robi selfie telefonem. Fryzura jest krótka, starannie ułożona, z wycieniowanymi bokami i grzywką opadającą na czoło. To klasyczny french crop, dobrze znany bywalcom barber shopów i od lat uznawany za jedno z najbardziej uniwersalnych męskich cięć.

Różnica jest uderzająca. Wcześniej syn Zenka Martyniuka często prezentował się w mniej dopracowanym wydaniu. Tym razem postawił na schludność i prostotę, a całość sprawia wrażenie świeżości i wyraźnie go odmładza.

Zmieniła się też sama aktywność Daniela w mediach społecznościowych. Z profilu zniknęły dwuznaczne relacje i prowokacyjne ujęcia, które przez długi czas były jego znakiem rozpoznawczym. Zamiast nich pojawiają się spokojne Instastory z muzyką, samochodami i zwykłymi, codziennymi momentami. Nowe zdjęcie idealnie wpisuje się w ten wyciszony ton.

Uwagę obserwatorów przyciągnął również szczegół widoczny na fotografii. Daniel oznaczył barber shop w Białymstoku, co jasno pokazuje, że obecnie przebywa w Polsce, a nie w Hiszpanii, gdzie wcześniej spędzał sporo czasu. Sam fakt powrotu do kraju, połączony z metamorfozą, tylko podgrzał zainteresowanie wokół jego osoby.

Choć Martyniuk nie dodał żadnego komentarza i nie zdradził, co stoi za tą zmianą, jedno jest pewne. Ten kadr nie wygląda jak kolejny przypadkowy post. Jest spokojny, przemyślany i zupełnie inny od wcześniejszych publikacji. A to wystarczyło, by znów zrobiło się o nim głośno.

