Paparazzi znów przyłapali Britney Spears w wątpliwej sytuacji. Tym razem piosenkarkę sfotografowano z kieliszkiem szampana na parkingu przy sklepie monopolowym w Los Angeles. Artystce towarzyszył pracownik sklepu, który pomógł zanieść zakupy do samochodu.
Nie jest jasne, czy Britney była pod wpływem alkoholu, gdy siadała za kierownicą, ale sam widok kieliszka w jej ręku wywołał w sieci falę dyskusji. Przedstawiciele piosenkarki zapewniają: Britney nigdy nie wsiadłaby za kierownicę nietrzeźwa. Ale fani są zaniepokojeni.

Tym bardziej że to już nie pierwszy taki epizod. Niedawne wideo, na którym Spears, według świadków, ledwo trzymała się na nogach przy wejściu do restauracji, ponownie rozbudziło niepokój. Bliscy piosenkarki boją się, że jej zachowanie zaczyna przypominać smutny rok 2007 — załamanie nerwowe, utrata opieki nad dziećmi, hospitalizacja…

Dziś każdy nowy epizod każe fanom zadawać jedno pytanie: „Czy Britney znów znalazła się w niebezpiecznej strefie?”
