Kinga Rusin znów pojawiła się w Polsce i jak zwykle nie był to powrót w trybie anonimowym. Zimą załatwiła kilka spraw w mieście, a jej krótka rundka po stolicy przyciągnęła uwagę nie tylko tempem, ale też rozmachem. Herbata, zakupy w ekskluzywnych delikatesach i szybki odjazd luksusowym autem — wszystko odbyło się sprawnie i bez zbędnych przystanków.

Jeszcze niedawno Rusin nadawała z Maroka, dziś na moment wróciła do kraju. Dawna gwiazda telewizji, a obecnie właścicielka własnych biznesów, coraz rzadziej bywa w Polsce, dlatego każdy jej pojawiający się w mieście ślad od razu rzuca się w oczy. Tym razem została zauważona podczas spokojnej wizyty w jednej z knajpek, gdzie ogrzewała się ciepłą herbatą i prowadziła intensywną rozmowę przez telefon.

Chwilę później ruszyła dalej, prosto do znanych delikatesów na Powiślu, które od lat uchodzą za miejsce zakupów osób z pierwszych stron. Tam spędziła dłuższą chwilę, dokładnie oglądając produkty i kompletując koszyk. Postawiła na nabiał, dwie butelki mleka, twaróg, rybę oraz kawałek wołowego steka, którego cena sięgała nawet 200 zł. Zdrowe i ekologiczne wybory nie były tu przypadkiem — to od dawna jeden z jej znaków rozpoznawczych.

Równie dużo uwagi co zakupy przyciągała jej stylizacja. Kinga Rusin nie oszczędzała na detalach. Beżowe futerko Max Mara warte około 12 tysięcy złotych, dres Gucci za mniej więcej 10 tysięcy i buty Chloé za kolejne 5 tysięcy składały się na zestaw, który w sumie przekraczał 27 tysięcy złotych. Całość wyglądała swobodnie, ale zdecydowanie z najwyższej półki.

Po wyjściu z delikatesów Rusin nie zatrzymywała się na dłużej. Z torbami w rękach ruszyła szybkim krokiem w stronę swojego Porsche Panamera, którego wartość szacowana jest na około 300 tysięcy złotych. Kilka minut i zniknęła z ulicy, jakby ten zimowy spacer był tylko krótkim przerywnikiem w jej intensywnym trybie życia.

Ten obrazek pokazuje codzienność Kingi Rusin bez telewizyjnych kamer, ale wciąż w bardzo charakterystycznym stylu — sprawnie, drogo i bez zbędnych wyjaśnień.
